czwartek, 2 sierpnia 2012

Bobowiska

Niewiele jest potrzebne, żeby poczuć się źle. Wystarczy trochę wolnego czasu, coś, czego się nie ma i nie do końca sprecyzowane oczekiwania, czym to ma być.

Redaktor bloga All Songs Considered dostał niedawno kilka ciętych uwag za nadmierne skupianie się na sobie we wpisie o zachowaniach koncertowych. Któryś z czytelników wytknął mu w komentarzach dwudziestoparokrotne użycie w krótkim tekście magicznego „I”. Jak dobrze, że Myśli Retuszowane są po polsku. Nie tak łatwo udowodnić statystycznie, że ktoś pisze o sobie w naszej mowie, z prostego względu - wszystko załatwia za nas forma czasownika i trzeba być naprawdę pełnym pychy, żeby nadużywać zaimka „ja”. Ja do takich nie należę.

Od momentu powrotu do Polski już kilka razy zaliczyłem (ja) dobrze znaną trasę Radom - Lublin. Nie wiem (o mnie mowa), czy to za sprawą leniwej letniej atmosfery, fakt, że powróciło wiele wspomnień. Czekając na peronie na pociąg i obserwując krople wody kapiące z dachu, wrócił do mnie (rzecz jasna) jeden z najpiękniejszych momentów każdego roku - wiosenne roztopy. I nic to, że śnieg zniknął kilka miesięcy temu, a woda ściekała, bo dach był dziurawy. Do poczucia niewypowiedzianego wystarczyła imitacja zjawiska, które w tym roku ze względu na pobyt za granicą przegapiłem. W drodzej powrotnej - tym razem autobusem - dostrzegłem tablicę „Bobowiska 3”. Znak drogowy jeden z wielu, ale jak dziś pamiętam moment, kiedy wyjeżdżałem do Lublina po raz pierwszy na dłużej i nazwa miejscowości niby mnie śmieszyła, ale śmiesznością wymuszoną, bo chichotem próbowałem przesłonić strach przed nieznanym. Strach, który zanikł, nie tylko w przypadku Lublina. Bobowisk (?) nigdy nie odwiedziłem. Nie wiem nawet, jak poprawnie odmienić tę nazwę. Tymczasem one, a właściwie tablica wskazująca do nich drogę, chociaż stoi tam głucho, jak stała parę lat temu, zyskała dla mnie wymiar symboliczny - oznacza przeszłość.

W porę przychodzi Off Festival. Chcę się wyrwać - będę brudny, zmęczony, zdezorientowany, taki jak nie ja. Tego właśnie potrzebuję. Kraina, w której chciałbym się teraz znajdować, to jak-najdalej-od-siebie. Jeśli się nie da, to przynajmniej chcę oddalić się od wszystkiego, co mi o mnie przypomina - nawet jeśli mieszają się wśród tego miejsca rzeczywiste i wyimaginowane. Bobowiska mają krztynę z obu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz