Jeśli wierzy się w Boga, podczas gdy w rzeczywistości On nie istnieje, to ma się do stracenia tylko pewne ziemskie przyjemności, z których się rezygnuje na rzecz wiary. Jeśli jednak nie wierzy się w Boga, który istnieje, ceną jest wieczne potępienie i cierpienie. Dlatego, twierdził Pascal, choćby prawdopodobieństwo istnienia Boga było minimalne, konsekwencje każdej z tych postaw każą uznać wiarę w Boga za w pełni racjonalną. Liczą się konsekwencje działań, a nie same działania.
A ja zawsze intuicyjnie (sic!) czułem, że wiara stoi obok rozumu, a czasami wręcz w opozycji do niego. Czy opisaną wyżej postawę można nazwać „wiarą”? Najważniejszego miejsca nie zajmuje miłość do Boga, tylko strach przed konsekwencjami. Jak dla mnie, to taki asekuracyjny ateizm. Serce nie wierzy, ale rozum nakazuje to wziąć pod uwagę. W przeciwieństwie do uporczywej wiary, trwającej mimo negujących ją racjonalnych dowodów. Zimny pragmatyzm. Naprawdę cię nie lubię, ale spróbuję to ukryć, bo może kiedyś będę czegoś od ciebie chciał. Jeżeli już wierzę, to nie może być wiara pochodzącą z kalkulacji, bo Bóg (rozumiany przecież jako istota wszechwiedząca) będzie potrafił ten fałsz rozpoznać i odrzucić. Poza tym, ryzyk fizyk: przy braku wiary przynajmniej ziemskie przyjemności są zagwarantowane. Wierząc (cały czas z racjonalnego punktu widzenia) można przegrać dwa razy.
Taki racjonalizm, to nie na mój rozum. Panie Pascal, może lepiej Panu wychodzi to gotowanie?
Gerg Gigerenzer o założeniach Blaise'a Pascala
w książce Intuicja. Inteligencja nieświadomości
w książce Intuicja. Inteligencja nieświadomości
A ja zawsze intuicyjnie (sic!) czułem, że wiara stoi obok rozumu, a czasami wręcz w opozycji do niego. Czy opisaną wyżej postawę można nazwać „wiarą”? Najważniejszego miejsca nie zajmuje miłość do Boga, tylko strach przed konsekwencjami. Jak dla mnie, to taki asekuracyjny ateizm. Serce nie wierzy, ale rozum nakazuje to wziąć pod uwagę. W przeciwieństwie do uporczywej wiary, trwającej mimo negujących ją racjonalnych dowodów. Zimny pragmatyzm. Naprawdę cię nie lubię, ale spróbuję to ukryć, bo może kiedyś będę czegoś od ciebie chciał. Jeżeli już wierzę, to nie może być wiara pochodzącą z kalkulacji, bo Bóg (rozumiany przecież jako istota wszechwiedząca) będzie potrafił ten fałsz rozpoznać i odrzucić. Poza tym, ryzyk fizyk: przy braku wiary przynajmniej ziemskie przyjemności są zagwarantowane. Wierząc (cały czas z racjonalnego punktu widzenia) można przegrać dwa razy.
Taki racjonalizm, to nie na mój rozum. Panie Pascal, może lepiej Panu wychodzi to gotowanie?
"Coś" nowego.
OdpowiedzUsuń"Naprawdę cię nie lubię, ale spróbuję to ukryć, bo może kiedyś będę czegoś od ciebie chciał" -> ;P.