piątek, 26 marca 2010

Oczami Tomka Lipińskiego

Parę myśli Tomka Lipińskiego z wywiadu opublikowanego w Przekroju (nr z 23 marca 2010), do których może będę chciał lub potrzebował wrócić:

  • W muzyce wydarzyła się pozorna rewolucja: bardzo łatwo jest zrobić muzykę w domu, na komputerze. I można sobie było pomyśleć, że nagle pojawi się wiele genialnej muzyki. Ato oczywiście bzdura, bo geniuszów jest zawsze tyle samo.

  • Wszyscy hałasują, wszyscy robią zdjęcia, słychać te miliony pstrykających migawek elektronicznych. Jest mnóstwo klubów, tysiące DJ-ów, dziesiątki zespołów i oni wszyscy wydają jakieś dźwięki, więc tym trudniej jest usłyszeć „coś”. Nie słyszę.

  • Moja młodsza córka, bardzo utalentowana artystka w dziedzinie plastycznej, ma ogromny problem, bo czuje się strasznie osamotniona wśród równieśników. […] tłumaczę, że to tak musi być. To jest tak jak w społecznościach pierwotnych: szaman czy czarownik był tym „innym”, był „z grupy”, ale nie był „w grupie” i przez to stawał się pomostem między codziennością, która tę grupę pochłaniała, a czymś więcej. Był „obcy”. Prawdziwi artyści są takimi szamanami w dzisiejszym świecie, a jeśli nie, to nimi nie są.

  • A czy można iść naprzód, nie ryzykując? Własną karierę, styl życia, wygodę… Nie. A dziś nikt nie chce ryzykować, tymczasem to warunek niezbędny do tego, żeby iść naprzód w muzyce.

  • A ja im dłużej żyję, tym bardziej widzę, jak złudny - w takim szerszym wymiarze - jest ten tak zwany rozwój świata. Jasne się dla mnie staje, że jeżeli jest jakiś rozwój, postęp, to tylko wewnętrzny, że trzeba siebie odkrywać, bo tam jest zawsze najwięcej do odkrycia.

  • Wielu moich kolegów rzucało szkoły, Robert Brylewski rzucił liceum, ja studia. Wszyscy patrzyli na nas jak na wykolejeńców. I fakt, że po 30 latach okazuje się, że to wszystko miało sens, że nie byliśmy aż tacy głupi, jak próbowano nam wmówić, jest… […] Byliśmy nierozsądni i nam się udało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz