Doszedłem do wniosku, że niekoniecznie lubię wiosnę. Napotykani ludzie wydają się szczęśliwi, a przynajmniej zadowoleni, co mnie wyraźnie przygnębia. Zdecydowanie wolę zimę, kiedy mogę się czuć panem świata patrząc na tych ponuraków.
Gdzieś usłyszałem, że wraz z nadejściem wiosny wzrasta liczba samobójstw. Ale do sprawy można podejść w sposób trojaki:
(1) wpakować sobie kulkę w łeb, a resztę pozostawić przeznaczeniu,
(2) wpakować komuś (komusiom) kulkę (kulki) w łeb i trafić do miejsca, gdzie wiosna nigdy nie wpada z wizytą,
(3) iść do lasu i przeczekać.
To jak?
Gdzieś usłyszałem, że wraz z nadejściem wiosny wzrasta liczba samobójstw. Ale do sprawy można podejść w sposób trojaki:
(1) wpakować sobie kulkę w łeb, a resztę pozostawić przeznaczeniu,
(2) wpakować komuś (komusiom) kulkę (kulki) w łeb i trafić do miejsca, gdzie wiosna nigdy nie wpada z wizytą,
(3) iść do lasu i przeczekać.
To jak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz