sobota, 26 grudnia 2009

Indywidualizm v kolektywizm

Święty Mikołaj uznał mnie widocznie za naczelnego inteligenta rodziny. W worku z prezentami najwięcej miejsca zarezerwował dla książek.

Za książkami nie przepadam z prostego względu - mają zwyczajowo powyżej tysiąca znaków. Ponadto zdarzają się w nich słowa, których znaczenia nie rozumiem. Napotkanych podczas lektury przeszkód jest znacznie więcej, co potrafi zrazić oględnie mówiąc nie najbardziej ambitnego człowieka. Niechętnie przyjmowaną przeze mnie reakcją organizmu na czytanie jest chociażby tak zwana "refleksja".

Zdarzyło się, że wśród otrzymanych książek znalazłem Bob Dylan. Autostradą do sławy Howarda Sounesa. Dziełko dosyć obszerne. Pomimo zainteresowania głównym bohaterem, nie udało mi się jeszcze dojść do połowy. Tymczasem, wspomniana refleksja zdążyła mnie już znaleźć. I zadała pytanie:

Żyjemy dla siebie czy dla innych?

Zastanowiłem się przez chwilę i stwierdziłem, że nie jestem w stanie odpowiedzieć od razu. Tylko, że teraz wątpliwość zostanie ze mną na dłużej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz